niedziela, 30 czerwca 2013

[009] Widzę jak umiera, nie chce być mordercą.

Jestem cholernie chora. Cieknie mi z nosa na pół metra, kaszla i drażni gardło. Bolą oczy, boli głowa. Nikt mnie nie kocha, każdy olewa. Wezmę tabletki i pójdę do nieba.

Wpis będzie wyjątkowo długi, bo i tak nie mam co już robic jak opisac dzisiejszy dzień. Zaczął się spokojnie, do czasu. Przyjechała rodzina i zaczął się rozpierdol. Każdy się jarał jak to dorosłam i te pe. To na prawdę bardzo wkurwiające, wtargli do mojego domu i jeszcze sie panoszyli. Siedziałam niezadowolona aż mama musiała mnie usprawiedliwiac, że jestem chora. W końcu szepnęła mi do ucha żebym poszła do pokoju. Przynoszę wstyd ? Trudno.

Pokłóciłam się z koleżanką, po raz setny. Nasza rozmowa, czy też kłótnia była jakaś taka dziwna. Też nie ma łatwego życia, ojciec zdradził matke i teraz ma ojczyma, który ją nie nawidzi, ale co poradzic. Tacy też się zdażają. Oskarżaliśmy się nawzajem, że jedna ma gorzej od drugiej. W końcu napisałam jej żeby popatrzyła na swoje ręcę. I pękła, wygrałam. To było piękne, bo wiedziała o co chodzi. Ona jest spokojny mimo wszystko, stara się byc szczęśliwa. Nie tnie się i nie cpa. To już czyni ją szczęśliwą, bo ona się boi.

Ja się nie boje, bo ja nie mogę niczego stracic. Urodziłam się z niczym i nadal jestem z niczym. Nie chce nic budowac, nie chce nowych znajomości. Nie chcę się podporządkowywac. Mam swój własny cmentarz w którym podświadomie chowam ludzi, którzy kiedy kol wiek mnie zranili.

To piękne, wyobraź sobie. Stroisz grób czarnymi rózami na której kapliczce wyryte jest Sylwia, Weronika, a może Dawid ?

Już jestem martwa i jestem tego świadoma, ale nie zabije sie nigdy. Bo bym się otworzyła, moja dusza uwolniłaby się z więzów ciała, a czy nie tego właśnie wszyscy chcą ? Bym się otworzyła ? Nie podporządkuje się. Nigdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz